Zespół Szkół Zawodowych w Starym Sączu

Przepraszam, twoja przeglšdarka nie obsługuje Javy. Zainstaluj IE 5.

Menu
Bardzo ambitna wycieczka w Beskid Śląski.... więcej >>>
Tarnica, W dniach 15-17. 09. 2003 r. odbyła się.... więcej >>>
3-4.10. 2002 r. Radziejowa i Wysokie Skałki (Wysoka). Start z Rytra..... więcej >>>
Babia Góra 21.05.2002 r. Głównym problemem tej wycieczki był .... więcej >>>
Mogielica i Turbacz. 9-10. 05.2002 r. Dwudniowa wycieczka z namiotami!! .... więcej >>>
16.04.2002 r. Lackowa. Była to pierwsza, piesza, klubowa wycieczka. .... więcej >>>
22.03.2002 r. Bilet na Everest. Odjazd spod internatu wynajętym .... więcej >>>
Migawki z wycieczek .... więcej >>>

BIESZCZADY

W dniach 15-17. 09. 2003 r. odbyła się interesująca wycieczka w Bieszczady. Na wycieczkę pojechaliśmy z zaprzyjaźnionym gimnazjum z Piwnicznej Zdroju, gdzie powstaje podobny klub turystyki górskiej, wzorujący się na naszej działalności. W wycieczce brało udział 31 uczestników. Nocowaliśmy w schronisku w Wołosatem (to ostatnia miejscowość na południowym-wschodzie; dalej już tylko góry i Ukraina).

Po Przyjaździe o godzinie 13.00 od razu ruszyliśmy w góry. Fantastyczna pogoda, niezłe widoki. Zdobywamy Tarnicę, Halicz i Rozsypaniec. Na drugi dzień rano jadziemy autokarem do Ustrzyk Górnych. Podchodzimy na Wielką Rawkę. Ostre podejście i piękne jarzębiny.

Z Rawki kto chętny pędzi na Kremenaros, gdzie stykają się granice Polski, Ukrainy i Słowacji. Wracamy na Wlk Rawkę i przez Małą Rawkę schodzimy do schroniska i przełęcz Wyżniańską. Tu uczestnicy przeżywają mały kryzys, gdy dowiadują się że przed nami jeszcze wyjście na Połoninę Caryńską. Ale oczywiści wszyscy na szczyt docierają. Piękne widoki na Połoninę Wetlińską, Otryt, Mł. i Wlk. Rawkę i Tarnicę. W oddali majaczy szczyt Pikuja (najwyższy szczyt Bieszczadów - już na Ukrainie). Schodzimy do Ustrzyk Górnych i dojeżdżamy do Wołosatego.

Przebojem wieczoru była jajecznica z cebulką przygotowana przez Jacka Adamczyka. Jej zapach rozchodzący się w schronisku wszyscy wspominają z utęsknieniem i zazdrością. W środę powrót. Wracamy prze Solinę. Zwiedzamy zaporę, na której większość jest pierwszy raz. Wspaniała wycieczka, piękna pogoda, niezapomniane wrażenia.


"Wołoschatka wyesz...w którei szam kniasz anno Domini 1557 zasziadl". To zdanie z lustracji dóbr królewskich z 1565 r. otwiera historię Wołosatego. Wołosate zwane było zrazu Wołosatką lub Wołoszatką, następnie Wołosatą, a od początku XVII w. - Wołosatem, natomiast do początków XX w. utrzymywała się ruska forma Wołosatyj. Nazwa wsi pochodzi prawdopodobnie od potoku, dawniej zwanego Wołosatym, obecnie Wołosatką i niewątpliwie ma jakiś związek z Wołochami, zważywszy jednak trudne wsi początki, wątpić można by wiązała się z tożsamością pierwszych osadników.

Było Wołosate wsią królewską, jedną z nielicznych w tej części Bieszczadów i jedną ze starszych w okolicy. W 1565 r. liczyło ono 3 łany, co jednak należy rozumieć raczej jako liczbę gospodarstw, teoretycznie jednołanowych (łan - ok. 30 ha), niż jako rzeczywistą powierzchnię użytków rolnych. W 1616 i 1627 r. wieś liczył 10,75 łana, w 1665 - zaledwie 1 łan, wreszcie w 1771 - 25,25 łana, czyli ok 760 ha. Aż do końca XVIII w. nie było w Wołosatem "popostwa", tj. gospodarstwa stanowiącego uposażenie kapłana, zapewne długo też nie było cerkwi (parafii nie było tu nigdy). Podobnie nie było w Wołosatem dworu, młyna, ani karczmy.

Z powyższych danych wynika, że w połowoe XVVII w. Wołosate zostało niemal zupełnie zniszczone. Było to związane nie tyle z najazdem siedmiogrodzkim w 1657 r. , co z towarzyszącymi mu częstymi i liczniejszymi niż poprzednio napadami na wsie bieszczadzkie tołhajów, rabunkowych band węgierskich, nierzadko popieranych przez tamtejszych magnatów. Nie mieli oni nic wspólnego z opryszkami, wschodniokarpackimi zbójnikami, którzy wprawdzie nieraz i włościanom dawali się we znaki, niepalili jednak całych wsi, jak to robili tołhaje. Odradzająca się wiś została ponownie zniszczona w 1686 r. przez jeden z większych najazdów tołhajów, kiedy to w tej jednej wsi szkody oszacowano na 3000 zł, sumę na owe czasy zawrotną. Wystawienie Wołosatego na napady wiązało się z jego położeniem u stóp przełęczyBeskid, na starym acz o lokalnym znaczeniu trakcie łączącym Sanok z Użgorodem. W nowszych czasach podstawową jego funkcją był coroczny przepęd wołów z Węgier na połoniny. Ostatni napad węgierski na Wołosate miał miejsce w 1849 r.

"Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego...." w tomie wydanym w 1895 r. podaje, że w Wołosatem były 104 domy i drewniana cerkiew. Do włościan należało około 470 ha gruntów ornych, 270 ha łąk i ogrodów, 600 ha pastwisk i 200 ha lasu, zaś posiadłość dworska liczyła ok. 1800 ha "prawie samego lasu". Wg późniejszych danych (1921 r.) powierzchnia Wołosatego liczyła 4088 ha, w tym 1622 ha użytków rolnych, zaś gruntów ornych 854 ha. W Wołosatem co najmniej do lat osiemdziesiątych XIX w. nie było dworu, a posiadłość była zarządzana bądź z innej miejscowości, bądź przez Żydów. Wynik to z faktu, że do lat trzydziestych XX w. nie było tu ludności wyznania rzymskokatolickiego. Wołosate cały czas się rozrastało i powiększała się liczba ludności. Wieś stała się jedną z największych w tej części Bieszczadów. W 1921 r., jeszcze uszczuplona po wojnie, liczyła 819 mieszkańców, podczas gdy Ustrzyki Górne 428, Berehy Górne 527, Wetlina 805, Smolnik 520, Zatwarnica 769... dopiero Polana ze swymi 1342 mieszkańcami była zdecydowanie liczniejsza. Przed I wojną światową hodowla, a właściwie wypas wołów rasy węgierskiej sprawiał, że wieś miała się stosunkowo dobrze, stać ją było nawet na utrzymanie szkółki parafialnej.

Z nowszej historii Wołosatego znamy jedynie kilka epizodów. Podczas pierwszej wojny światowej Rosjanie wdarli się do wsi i przebjali się dalej na Połoninę Bukowską oraz przeł. Beskid. Po I wojnie światowej Wołosate znalazło się na terytorium Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, a wojsko Polskie wkroczyło w tę część Bieszczadów w maju 1919 r. W okresie międzywojennym sytuacja Wołosatego, podobnie jak całch Bieszczadów, znacznie się pogorszyła. Odcięcie Zakarpacia granicą państwową spowodowało przejście na hodowlę mniejszych, więc i mniej wydajnych wołów rasy czerwonej górskiej, zaś skasowanie twierdzy Przemyśl znacznie zmniejszyło lokalne zapotrzebowanie na mięso, więc i ceny skupu. W okresie międzywojennym masowo powracano na owczarstwo.

Po rozgraniczeniu niemiecko-radzieckim z 1939 r. Wołosate znalazło się w Generalnym Gubernatorstwie. Mieszkańcy Wołosatego nie chcieli przyjmować kenkart ukraińskich, tj. dowodów tożsamości dla osób narodowości ukraińskiej, dających znaczne przywileje w stosunku do kenkart polskich. Ta wierność polskości miała ich drogo kosztować. Niemcy najprawdopodobniej w 1940 lub 1941 r. deportowali ludność Wołosatego, a wieś spalili. Po tym zniszczeniu wieś już się nie odrodziła. Obecna osada powstała w latach 70 XX wieku. i nie jest przedłużeniem dziejów dawnego Wołosatego.

Opracował opiekun SKG "RYSY" Paweł Jochymek

Do góry

Strona powstała we wrześniu 2001 r.
Jeśli chcesz i możesz to napisz do mnie. Chętnie poznam Twoje uwagi o stronie.
Mój adres jpd4@poczta.gazeta.pl
Copyright @ jpd4 2001